Wyjazd na Ukrainę samochodem 2017 – Wycieczka do Lwowa – wymagane dokumenty

Wyjazd na Ukrainę samochodem to jeden z popularniejszych sposobów na wycieczkę do Lwowa. Ze względu na niskie ceny na Ukrainie to może się opłacać. Jakie dokumenty trzeba mieć ze sobą jadąc autem na Ukrainę?


 
Wyjazdu do Lwowa samochodem nie możemy rozpocząć od poszukiwania tanich noclegów i tanich hoteli (radzimy jak nie dać się oszukać szukając wynajmu apartamentu we Lwowie). Przygotowania do wycieczki trzeba rozpocząć od skompletowania wszystkich koniecznych dokumentów. To, że wyjazd na Ukrainę bez paszportu jest niemożliwy wie raczej każdy, ale jadąc samochodem do Lwowa należy mieć ze sobą nie tylko paszport. Dla podróżnych wybierających się do Lwowa przygotowaliśmy również szczegółowy opis procedury przekraczania przejścia granicznego z Ukrainą.

 

Kierowca powinien wyposażyć się w paszport, dowód rejestracyjny (jeżeli jest właścicielem lub współwłaścicielem samochodu), ubezpieczenie OC, a także zieloną kartę. W wypadku wyjazdu na Ukrainę samochodem w leasingu lub pożyczonym należy przygotować sobie upoważnienie notarialne, najlepiej tłumaczone na język naszych wschodnich sąsiadów.

 

 

Gdzie wyrobić zieloną kartę? Zieloną kartę bez wielkich formalności zdobędziemy bez problemu (i w większości wypadków bez dodatkowych kosztów) w towarzystwie ubezpieczeniowym, które wydało polisę OC. Zielona karta na Ukrainę nie jest zwykle sprawdzana przez strażników granicznych i przy odrobinie szczęścia nie pokażemy jej nikomu. Trzeba ją jednak mieć. Czasy łapówek dla policjantów zaczajonych na zagranicznych turystów też już minęły, więc o kontrolę wcale nie jest zbyt łatwo.

 

Jeżeli nie mamy zielonej karty od ubezpieczyciela stosowne ubezpieczenie samochodu na Ukrainę można wykupić na granicy.

 

By uniknąć jakichkolwiek problemów lepiej wyposażyć samochód we wszelkie konieczne akcesoria takie jak apteczka, gaśnica oraz trójkąt ostrzegawczy. W apteczce musi znajdować się… paczka prezerwatyw, natomiast kamizelka odblaskowa nie jest wymagana na Ukrainie. Auto musi być wyposażone w opony z 1,6 mm bieżnika, a od listopada do końca marca w opony zimowe. Limit alkoholu na Ukrainie to 0,2 promila.

 

Na szczęście jazda na światłach mijania w dzień nie jest obowiązkowa na Ukrainie. Oświetlenie musi być włączone od początku października do końca kwietnia. W innych wypadkach – jedynie w nocy. Obowiązuje również przepis o konieczności wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego, ale jest to przepis praktycznie całkowicie martwy. Tak samo jak ten, że każda z osób wjeżdżających na Ukrainę ma mieć ponad 400 EUR na pierwsze pięć dni pobytu.

 

Stan dróg – Ukraina


Drogi na Ukrainie to temat na który usłyszeć można wiele mylących informacji. Owszem – zdarzają się tu przypadki lania asfaltu na ledwo utwardzoną drogę, owszem – stan drogi do Lwowa z granicy w Krościenku jest opłakany, ale wycieczka do Lwowa z przejścia granicznego w Korczowej, a nawet Medyce to sama przyjemność. Zjeżdżając z dokończonego już odcinka autostrady A4 zaraz za granicą wjeżdżamy na ukraińską autostradę M10, która prowadzi nas do samego Lwowa. Ukraińska droga M10 z powodzeniem umożliwia nam podróż zgodnie z limitem prędkości, a nawet ponad nim (do czego oczywiście nie zachęcamy). Inne drogi nie są jednak w tak dobrym stanie.

 

Stan drogi na Ukrainie zobaczyć możecie na zdjęciach oraz poniższym materiale wideo.

 

 

Zaraz po wjeździe do Lwowa czekają na nas w większości drogi w opłakanym stanie. Drogi w centrum Lwowa to w większości kocie łby oraz dziury. Jazda po nich nie należy do najmilszych. Jeżeli chcemy poruszać się samochodem po Ukrainie warto wybrać się na wycieczkę w samochodzie z dobrym zawieszeniem i wysokim prześwitem. Przyda się tu auto terenowe, ale nawet posiadając niższy samochód można zaryzykować. Dojazd do Lwowa z granicy drogą M10 nie jest trudny, a w samym Lwowie warto po prostu poruszać się taksówkami lub niezwykle tanim Uberem (również ze względu na specyficzną kulturę jazdy na Ukrainie).

 

 

Czy warto jechać samochodem do Lwowa?

Odpowiedź na postawione pytanie nie jest jednoznaczna. Wyjazd samochodem na Ukrainę nie jest trudny w przygotowaniu, ani niebezpieczny. Jedynym utrudnieniem może być zwykle długi czas oczekiwania na granicy. Wszystkim osobom, które zdecydują się na poruszanie się własnym samochodem po Ukrainie proponujemy wjazd na Ukrainę przejściem Korczowa-Krakowiec oraz wyjazd z Ukrainy przejściem Krościenko-Smolnica (tu droga jest gorsza, ale kolejek nie ma). W następnym tekście opublikowane zostały przydatne informacje dotyczące kolejek na granicy z Ukrainą.

 

Przed wyjazdem do Lwowa poznajcie też zestawienie 10 rzeczy, które naszym zdaniem najlepiej kupić we Lwowie, zestawienie 10 mitów na temat wyjazdów do Lwowa oraz ranking 10 najlepszych kawiarni we Lwowie. Na stronie mamy też aktualizowane co miesiąc zestawienie promocji w sklepach we Lwowie.

 

 

Powiązane wpisy

11 myśli na temat „Wyjazd na Ukrainę samochodem 2017 – Wycieczka do Lwowa – wymagane dokumenty

  1. Wczoraj horror na granicy w Korczowej. Przejazd zajął 10 godzin. Toalet na A4 brak, dopiero przed światłami toi toi. Na samym przejściu po polskiej stronie duża toaleta i czysta. Stancie na środkowym pasie bo inaczej was cofna gdy będziecie próbowali się wcisnąć. Za światłami raczej na pas EU chociaż wjechałem na MRG i byłem szybciej niż Ci z EU. Ale strażnik może robić problemy więc nie polecam. Na granicy kupicie zieloną kartę za 55 zlotych. Warunkiem jest zgodność danych w dowodzie rejestracyjnym i oc. Ja miałem czasowy i oc na starego właściciela. NIKT wam wtedy tego nie zrobi. I nie idźcie do Banku czy Globi bo nie zrobią, szkoda czasu. Pieniedzy nie opłaca się wymieniać po polskiej stronie 2-3 grosze różnicy przy 1000 hrywien to dobry obiad. Z duszą na ramieniu przejechałem polską kontrolę (15 lat temu do Niemiec patrzyli na paszport i ręką machali), mógłby szybciej Polaków odprawiać. Ukraińska kontrola to żołnierz, karteczka, strażnik – paszporty i dowód rejestracyjny. Celnik tak samo, otwarcie bagażnika i kserowanie papierów auta i paszportu. W tym udostepnienia auta przez właściciela – sam sobie wypisałem po ukrainsku na firmowym papierze. Na szczęście nikt nie chciał dalej zielonej karty. Potem oddać kartkę żołnierzowi i odetchnąć po 10 godzinach… Za granicą na stacji jest budka gdzie kupicie ubezpieczenie na 15 dni za 130 hrywien :) Droga do Lwowa równa i szybka ale to była noc już. W mieście też szybko można przejechać, choć jedna ulica była tragiczna, 20 km/h to maks.
    Dziś byliśmy na małym obiedzie w żydowskiej restauracji. Za dwa rosoły, flaki, sałatkę z kurczakiem, dwa kompoty i piwo 0,75 wyszło 450 hrywien. Zdeko drogo jak na Ukrainę. Na dzień dobry maca, na pożegnanie kieliszek nalewki. Do tego obmycie rak przy stole i targowanie rachunku. Serio, kelnerka przychodzi i pyta się ile zapłacimy. Bo ona chce 1300… Jak zaspiewacie piosenkę to zajdzie z ceny :) w menu nie ma cen jakby co, na koniec okazało się, że jednak mają cennik i zamiast wytargowanych 500 zapłaciliśmy 450… Taka atrakcja. Przy Arsenale, obok synagogi spalonej. Pod złotą różą. Jedzenie smaczne ale cen nie podam bo nie znam. Raczej drogo jak na lwów, ceny na poziomie polskiej knajpy.

    • Korczowa to straszne przejście. Ta knajpka o której mowa nalezy do sieci Fest! mozna sobie u nich zrobic karte i wtedy nie trzeba nic negocjowac. Te negocjacje to tylko atrakcja turystyczna. Nas ostatnio zdziwilo to ze na przejsciach w Medyce i Kroscienku wyparowały pasy dla obywateli EU. Są dopiero po wjechaniu na przejście. Tez pozdrawiamy ze Lwowa :). Wjazd trwał „tylko” 2 godziny

  2. Wyjazd – połowa lipca 2017, poniedziałek. Wyjazd z Warszawy, cel Lwów. Po lekturze wpisów w internecie wybór pada na przejście Budomierz – Hruszów. Chodzi o to aby czas oczekiwania na granicy był jak najkrótszy. Po „przestudiowaniu” stron internetowych polskiej i ukraińskiej straży granicznej oraz wpisów ludzi „doświadczonych”, wybór Budomierza wydaje się być wyborem słusznym. Samochód służbowy typu SUV co (uwaga!) ma znaczenie.
    Poniedziałek ok. godz. 11.00 meldujemy się na przejściu granicznym. Na pasie „only EU” nikogo. Jesteśmy na „pole position” przed pierwszym szlabanem. Na pasach sąsiednich około 15 samochodów na ukraińskich rejestracjach ale wśród nich również polskie „blachy”. Jak już wcześniej pisano nie należy się tym przejmować (polskimi „blachami” w ukraińskiej kolejce) ponieważ wynika to z tego, że Ukraińcy rejestrują samochody w Polsce powodów proceduralno-oszczędnościowych ;).
    Nie będę opisywał procedury przejścia wszystkich kontroli bo zrobiono to już bardzo dobrze wcześniej ale potwierdzam, że najważniejsza jest… mała, ukraińska karteczka, której należy pilnować jak oka w głowie i nie przegapić żadnej pieczątki.
    W naszym przypadku polski pogranicznik po sprawdzeniu dokumentów kazał podnieść maskę i sprawdził z dowodem rejestracyjnym numer VIN, zapytał czyj jest samochód i po otrzymaniu ustnej odpowiedzi, że banku, oddał dokumenty i pożegnał się ładnie. Po ukraińskiej stronie należało podejść najpierw do okienka w którym siedziała młoda pograniczniczka w mundurze z bardzo zaciętym wyrazem twarzy, sprawdziła paszporty z „twarzami” i chyba postawiła stempel na małej karteczce po czym poleciła udać się do następnego okienka w którym siedział celnik. Ten to dopiero miał zaciętą, a jednocześnie znudzoną twarz. Widać było, że ma wszystko w d… . Rzucił tylko „upoważnienie na maszynu jest?”. Potwierdziłem i dałem mu upoważnienie z banku ale nie żadne notarialne tylko zwykłe upoważnienie podpisane przez dwie urzędniczki banku z dwoma pieczątkami na potwierdzenie. Pan celnik wziął upoważnienie do ręki i… nawet na nie nie spojrzał tylko od razu kazał iść i zrobić xero upoważnienia i dowodu rejestracyjnego. Po powrocie, wręczyłem mu kopię upoważnienia i dowodu i… również na nie nie spojrzał tylko położył gdzieś na biurku, oddał paszporty i kiwnął, że można jechać.
    Na ostatnim szlabanie z żołnierzem okazało się, że brakuje mi na karteczce podpisu i stempla celnika, a więc musiałem wrócić do niego i pobrać wpis i stempel. Teraz już mogliśmy wyjechać z przejścia granicznego. I teraz najważniejsze. Cała ta „procedura” zajęła nam z zegarkiem w ręku… 15 minut!

    Teraz dlaczego waży był samochód typu SUV. Jakiś kilometr może półtora za punktem granicznym jest rondo. Do tego ronda jedziemy po równym asfalcie. Na rondzie możemy skręcić w lewo lub w prawo lub zawrócić. Tym, którzy wybrali się niskozawieszonym i ospojlerowanym samochodem radzę wybrać tą trzecią drogę czyli zawrócić. Pozostali muszą spodziewać się tego, że czy wybierzecie zjazd w lewo czy w prawo to po kilkudziesięciu metrach asfalt kończy się i zaczyna coś co jest „byłym” asfaltem pomieszanym z drogą szutrową, a przede wszystkim pełną olbrzymiej ilości dziur i dziureczek, których nie można ominąć, a ewentualnie wybrać mniejsze zło. Ja, z racji większego prześwitu, wybierałem mniejsze zło i jechałem ale zwykłe osobówki przede mną, zatrzymywały się, a kierowcy musieli się chwilkę zastanowić, które „mniejsze zło” wybrać. Wybrałem drogę „w prawo” na rondzie i okazała się ona tą gorszą. Około 40 km z 70 trzeba przejechać drogami bardzo dziurawymi, szutrowymi i wyspanymi tłuczniem, a także po płytach betonowych.
    Wracałem inną drogą, która miała w efekcie doprowadzić do tego, że dojadę do rzeczonego ronda od strony „lewej”. Efekt tego manewru był taki, że tymi dziurawo-szutrowymi drogami jechałem jakieś 10 kilometrów krócej.
    Dniem powrotu był piątek. Na granicy w Budomierzu byliśmy ok godz. 13.00. Samochodów do wjazdu do Polski było znacznie więcej bo około 50. Oznakowanie przed pierwszym szlabanem jest złe i dopiero ukraiński pogranicznik poinformował nas, że pasem właściwym dla obywateli UE jest pas skrajny lewy. Mimo tego, że przed nami na pierwszym szlabanie stały trzy samochody, a na samym przejściu kontrolowanych było jeszcze osiem samochodów to tym razem od dojazdu do pierwszego szlabanu do opuszczenia granicy minęło 1,5 godziny. Półtorej godziny, biorąc pod uwagę wcześniejszą lekturę opowieści osób przekraczających granicę z Ukrainą na różnych przejściach, należy uznać za dobry czas.
    Podsumowując, nie żałuję wyboru przejścia i dodatkowych trudności (zły stan dróg) z tym związanych.
    Lwów jest wspaniały chociaż jest wiele kamienic, dróg i innych obiektów, które są bardzo zaniedbane.
    Ludzie z którymi się spotykaliśmy byli mili i uprzejmi. Ceny w restauracjach i sklepach są bardzo korzystne. To samo dotyczy biletów wstępu do muzeów czy biletów na godzinny objazd miasta pojazdem typu Melex

    • Wielkie dzięki za obszerną relację z wyjazdu. Faktycznie – bardzo dobry czas przekraczania granicy. Taki urok przejść granicznych z offroadowym dojazdem :)

  3. Bardzo proszę :) . Może będzie dla kogoś przydatny. Ja bardzo potrzebowałem dokładnego opisu tego „notarialnego upoważnienia od właściciela samochodu”. W banku robili wielkie oczy bo „nigdy nie wystawiali innego niż to co mi dali czyli „nienotarialne”, a notariusz mówił, że musi być obecny przedstawiciel właściciela czyli banku, przy sporządzaniu takiego „notarialnego upoważnienia”. Obłęd. Nie wiedziałem jak rygorystycznie jest egzekwowany obowiązek posiadania „przy sobie” tego notarialnego użyczenia. Jedni pisali, że tłumaczyli sobie sami przez tłumacza google, inni, że w ogóle nie mieli. W związku z tym postanowiłem dodać opis swojego doświadczenia :) Pozdrawiam

    • Prawdopodobnie wszystko zależy od człowieka bowiem były osoby, których nie przepuszczono, a czasem pojawiają się głosy od osób, które wjechały nieswoim samochodem bez posiadania jakichkolwiek papierów. To tak jak z tym kserowaniem dokumentów. Jechaliśmy ostatnio nowym samochodem, który wcześniej granicy nie przekraczał i nikt nie kserował żadnych dokumentów (Krościenko). Znajomy też jechał i kserowali (Korczowa) i chcieli za to pieniędzy.

  4. Z całą pewnością wszystko zależy od człowieka. Z tym kserowaniem było tak, że celnik wysłał mnie do punktu ksero w głównym budynku, a obsługiwała go Polka, która wzięła za ksero całe 2 zł.
    Zapewne najlepiej mieć komplet wymaganych dokumentów bo jak się komuś coś nie spodoba to… odmowa wjazdu.

  5. Witam wszystkich. Właśnie wróciłem z samochodowego wypadu na Ukrainę. Trasa: wioska pod Lwowem – Odessa – okolice Chersonia -Liman(ujście Dniestru) i powrót w okolice Lwowa. Przydały się porady czytane tutaj i w innych miejscach, jednak niektóre z nich się nie sprawdziły.
    1. GRANICA — Osobny pas dla obywateli UE. Owszem, teoretycznie istnieje na granicy coś takiego, ale nie ma najmniejszego znaczenia, kiedy kolejka jest długa. Wszyscy stoją w jednej kolejce i dopiero na samej granicy następuje rozdzielenie. Albo i nie następuje. W Krościenku, w kierunku Ukrainy, nie było żadnego podziału do samego końca. Z powrotem już można było podjechać na pas dla obywateli UE, ale zapewne dlatego, że liczba oczekujących aut nie była za duża. W Korczowej było stania na min 12 godz, wszyscy stali w jednej kolejce. Nieco mniej aut było w Medyce. Też jedna kolejka.
    WAŻNE dla tych, którzy tak jak ja, przekraczają granicę z obywatelem Ukrainy w samochodzie. Nie ma tu jakichś konkretnych zasad. Wszystko, jak mi się wydaje, zależy od humoru celników, tak ukraińskich, jak i polskich. Na Ukrainę nikt nie robił z tym żadnych problemów. Z powrotem ukraiński celnik zapytany, czy mogę z Ukraińcem w aucie wjechać pasem dla obywateli UE odpowiedział, że nie ma problemów, bo liczy się obywatelstwo kierowcy, a już nasz celnik miał w tej kwestii odmienne zdanie i przestawili mnie w kolejkę (tyle dobrze, że nie na jej koniec) dla wszystkich. Mój ukraiński pasażer był zdziwiony, bo pierwszy raz spotkała go taka sytuacja z kierowcą z UE.
    Celnicy z obu stron granicy nie pytali o zbyt wiele rzeczy. Gdzie byłem, co wiozę i skąd u mnie w aucie Ukrainiec, i tyle. Kontrola bagażu (auto zapakowane po dach) bardzo pobieżna, tylko wzrokowa. Generalnie bezstresowo.
    WAŻNE!!! Nikt o tym nie pisze, ale zwróćcie uwagę na stan waszego akumulatora. Korczowa i Medyka mają dojazd do granicy lekko pod górkę. Teraz wyobraźcie sobie, że będziecie musieli, przy długiej kolejce, uruchomić silnik na kilka sekund kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy. Pozostawienie pracującego silnika na kilkanaście minut, w celu podładowania akumulatora, jest w tej sytuacji niemiłą koniecznością, co jednak nie jest przyjemne, jeśli robi to co chwilę któryś ze stojących ciasno samochodów. I tutaj przejście w Krościenku ma niezaprzeczalną przewagę na pozostałymi dwoma, bo jest z górki! Można praktycznie podtoczyć się autem pod samą granicę nie odpalając go ani razu, a co najwyżej lekko w kilku miejscach podpychając do przodu. Nie wszyscy o tym pomyśleli, więc widok zapalanego od granicy na pych auta nie jest tam rzadkością. Ze starym jakoś to pójdzie, ale z nowszymi jest problem. Tak więc pamiętajcie i o takim szczególe, bo wyczekiwany wyjazd może z takiego powodu stać się już na wstępie źródłem sporego stresu.

    2. DROGI
    W moim przypadku nie było źle, ale tylko dlatego, że jechałem SUVem (Subaru Forester). Od Granicy do Sambira jest połatana ale nie dziurawa droga. Od Sambira do Lwowa jest nowiutki asfalt. Taki sam jest od Lwowa do Tarnopola. Generalnie główne drogi mają szerokość pasa startowego, wyprzedzanie jest więc bezstresowe. Ukraińscy kierowcy nie zjeżdżają, kiedy wyprzedzasz na trzeciego. Ani ten, którego wyprzedzasz, ani ten z naprzeciwka nie usunie się ani o centymetr, choć mają po bokach nawet po 2 metry luzu. Tak więc uwzględniajmy to. Zapewne boją się niespodzianek w postaci dziur na poboczach.
    Linia ciągła….. oznacza, że ktoś namalował, nie wiadomo po co, linię na środku drogi. Wyprzedzanie na ciągłej, na skrzyżowaniach i na przejściach dla pieszych, poza obszarem zabudowanym jest normalne i w zasadzie bezpieczne ze względu na szerokość dróg i świetną widoczność okolicy skrzyżowania. Generalnie jechało mi się na Ukrainie bardzo dobrze, bo jestem zwolennikiem kierowania się na drodze bardziej zdrowym rozsądkiem niż literą prawa, a tam działa to w najlepszy z możliwych sposobów. Ruch na drogach jest niewielki, policja występuje tylko w okolicach swoich siedzib przydrożnych (ograniczenie do 50). Tam w obszarze zabudowanym jest 60, co jest logiczne i bezpieczne, ale i tak wszyscy jadą przez wsie nawet 120. Byłem jednym z nielicznych, którzy zwalniali do 70-80. Wątpię, czy dochodzi tam często do jakichś wypadków z udziałem pieszych, bo przy tej szerokości dróg wszystko widać z daleka.
    Bywają spore odcinki dość fatalnych dróg, gdzie trzeba mocno skupić się na stanie nawierzchni, szczególnie na prowincji. Najgorsze są nie dziury, bo tych jest niewiele na głównych drogach, ale ogromne wybrzuszenia asfaltu pomiędzy kołami mocno porysowane śrubami z silników niższych aut. Dlatego wyjazd na Ukrainę zwykłą osobówką jest związany ze stresującą jazdą, szczególnie poza głównymi drogami. Najlepsza opcja, to SUV. Na odcinkach, gdzie inni wlekli się max. 60 ja jechałem ponad 90 bez jakichś większych problemów.
    Stacje paliw występują gęsto. Benzyna i diesel jest tańszy niż u nas o ponad 1zł. LPG kosztuje może kilkanaście groszy mniej. Rozbieżności w cenach są na poszczególnych stacjach dość spore, bo sięgają nawet ponad 3UHR. Jakość paliwa bez zastrzeżeń, a tankowałem tam gdzie najtaniej.
    Czym dalej na wschód, tym mniej kultury na drogach, co mnie zbytnio nie zdziwiło. Trzeba to uwzględniać, że nikt nie ma wyrozumiałości dla auta z zagraniczną rejestracją. Stanąłem w Odessie na złym pasie i powrót na właściwy wiązał się z trąbieniem i wrzaskami kierowców z obu pasów. Zresztą, tam nie uświadczysz na drodze żadnych pasów, linii, zebr – po prostu połać asfaltu i gęsty ruch aut, i radź sobie człowieku. Nie wiesz, czy stanąłeś na przejściu dla pieszych, czy przed, czy za sygnalizatorem, bo te są malutkie, blade i tylko z prawej strony a czasem nie wiadomo gdzie. Trzeba mieć oczy dookoła głowy. We Lwowie jest bardziej po europejsku.
    To tyle.
    Wyjazd na Ukrainę, to fascynująca i bezpieczna przygoda. Ja miałem na pokładzie dwóch tubylców, ale i bez nich dałbym radę, tym bardziej, że to był mój czwarty wyjazd do tego kraju, choć pierwszy samochodem.

    • Co do granic – wiemy, że wyparowały polskie pasy, gdzieś to w komentarzach pisaliśmy, powodów tej decyzji nie znamy niestety. Podróż z obywatelami krajów poza UE też zwykle wyglądała u nas normalnie, a żołnierz na granicy w Korczowej mówił to samo – liczy się właściciel samochodu. Aczkolwiek to raczej wyjątkowa sytuacja. Świetnie że wreszcie zrobiono tą drogę. Jechaliśmy nią jak jeszcze była w remoncie bardzo nisko zawieszonym autem i podróż z granicy do samego Lwowa zajęła coś koło 5 godzin. Co do jakości benzyny to zdecydowanie polecamy jednak tankowanie na koncernowych stacjach. Zatankowanie na słabej stacji we Lwowie podbiło nam spalanie z 23-25 litrów na 100 do 30-35 litrów na 100, a to spora różnica. Kultura jazdy – to już opisywaliśmy – widać mamy podobne wrażenia. Jednak nieco większemu samochodowi każdy zjeżdża na bok.

Dodaj komentarz

11 listopada na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Obchody 99. Narodowego Święta Niepodległości we Lwowie

Tu można dobrze zjeść! Warsztat, Izaaka 3 na Kazimierzu
Najdroższa kawa na świecie to prawdziwe okrucieństwo. Zwierzęta cierpią
Co i gdzie jeść we Lwowie? Kawiarnia Szkocka – Szewczenki 27, Lwów

Zamknij